Hodowla zwierzątek

Hodowla zwierzątek

111111_3jpg

W 1943 roku polski matematyk profesor Karol Borsuk (1905 – 1982) stworzył grę planszową pt. „Hodowla zwierzątek”. Ten wybitny matematyk pracował na Uniwersytecie Warszawskim, ale w czasie wojny został bez pracy, by ratować budżet rodzinny opracował grę, którą zaczął sprzedawać. W czasie wojny zestawy do gry profesora Borsuka przygotowywała jego żona, Zofia Borsukowa, zaś autorką rysunków zwierzątek była Janina Śliwicka. Gra zyskała wielką popularność – najpierw wśród rodziny, a później w coraz szerszych kręgach osób znajomych i nieznajomych. Po wojnie zapomniano o tej planszówce. Sądzono, że wszystkie zestawy do gry spłonęły podczas powstania warszawskiego. Jednak wiele lat później został znaleziony jeden egzemplarz. Można go teraz zobaczyć w Muzeum Powstania Warszawskiego. W zabawie bierze udział od 2 do 6 osób. Rozgrywka zajmuje około pół godziny. Zestaw zawiera: kartoniki z obrazkami zwierząt hodowlanych; kartoniki ze zwierzętami chroniącymi hodowlę; 2 dwunastościenne kostki, na których zarówno są zwierzęta hodowlane jak i lis, i wilk; tabelę wymian z informacjami o przeliczniku wymiany zwierząt; planszę do gry. Podczas rozgrywki gracze hodują zwierzęta. Wygranym zostaje ta osoba, która jako pierwsza w swojej hodowli będzie miała co najmniej jedno zwierzę hodowlane z każdego gatunku.  Współcześnie gra została wydana pod nowym tytułem „Superfarmer”, „Super rancho”, by bawić nowe pokolenia dzieci i rodziców. Plansza do gry wykonana jest z grubego kartonu, żetony, zwierzęta, figurki oraz kostki do gry są efektowne i trwałe. Za stronę wizualną producentowi trzeba przyznać bardzo wysokie noty. To bardzo ważny element. Pamiętajmy, że szczególnie młode pokolenia zwraca na ten element dużą uwagę. Gra jest wciągająca i intrygującą. Kto kocha szachy za nieskończoną ilość rozwiązań i konieczność logicznego analizowania każdego ruchu z tej propozycji będzie bardzo zadowolony.

Jest jeszcze anegdota związana chyba z najstarszą polską planszówką. Mianowicie, w domu państwa Borsuków dzwonił bez przerwy telefon. Dzwoniący zamiast powiedzieć: „Dzień Dobry” często zaczynali rozmowę od: „Czy to hodowla zwierzątek?”. Natomiast profesor matematyki odpowiadał: „Tak. Borsuk przy telefonie”.