Nauczyciel z archiwum

Za oknem pogoda nieciekawa. Temperatura blisko zera, a z nieba leci śnieg, który spadając na ziemię od razu topnieje. Na chodnikach kałuże i zimowe błoto. Warunki na wycieczkę fatalne, mimo to decyduję się na małą podróż. Odbywam ją w warunkach komfortowych, w ciepłym fotelu z kubkiem herbaty, pomykam po złączach internetowych i wychodzę w budynku Archiwum Państwowego w Kaliszu. Oglądam świetną wystawę online – „Skargi i donosy”. Na wystawie zgromadzono kilkanaście donosów pisanych w różnych okresach. Władza się zmieniała, a ludzie usłużnie donosili. Dlaczego piszę o tym na blogu o matematyce? Po pierwsze, by pokazać jak można pożytecznie wykorzystać Internet. Nie trzeba zaglądać na portale plotkarskie albo tracić godziny na gry komputerowe. Po drugie na pewno zaciekawią was dwie skargi na tej wystawie i to najstarsze. Obie pochodzą z roku i 1825 i dotyczą nauczyciela w szkole.

Niewinnie dał dwa razy w twarz i za włosy targaiąc aż mu się krew ustami rzucała. Okazuje się, że krewki nauczyciel zemścił się także na ojcu chłopca: Nie wiem co za satysfakcyię odebrać mogłem, gdyż i ja przy tej czynności od Pana uczyciela Bartoszewicza zostałem skrzywdzonym, tak, że mi baty dać ofiarował. – to skarga Łukasza Szwackiego z 1825 r. do Magistratu miasta Sulmierzyce na zachowanie nauczyciela miejscowej szkoły Juliana Bartoszewicza względem jego 14-letniego syna Dominika.

Krewki nauczyciel z Sulmierzyc chyba rzeczywiście dzieci bił bez opamiętania bo do urzędu dotarła skarga jeszcze innego rodzica - Wyznać tu muszę, iż każde dziecko idąc do Juliana Bartoszewicza z lekcyą od strachu się całkiem trzęsie, uczyć się i syn mój nie umiał. Kazał mu więc przez południe klęczeć, a po tym na ławce byczakiem (...) wykarał, że go na żaden sposób do szkoły napędzić nie mogłem, bo na wspomnienie (...) szkoły cały drżał...

Takie metody wychowawcze stosowano w szkole niecałe 200 lat temu. Z materiałów zgromadzonych w Archiwum nie wiemy, czy nauczyciel stracił pracę, lecz wiedząc, że kary cielesne były wówczas czymś normalnym w szkole, mogę przypuszczać, że belfer został co najwyżej upomniany, by karał trochę łagodniej. Widzicie jakie macie szczęście chodząc dzisiaj do szkoły?