Jedynka nie sprawia przyjemności nauczycielowi

W szkole kończy się pierwszy semestr. Kiedy uczniowie niecierpliwie czekają na ferie zimowe, nauczyciele muszą uporać się z wystawieniem ocen na półrocze. Nie jest to łatwe i przyjemne zajęcie. W tym roku szkolnym musiałam wystawić kilka jedynek. Wiele osób wyobraża sobie, że nauczycielowi sprawia to przyjemność. Nic bardziej mylącego.

Za każdym razem, kiedy zmuszona jestem postawić jedynkę czuję się okropnie. To moja osobista porażka. Nie udało mi się dotrzeć do ucznia. Nie udało się zainteresować go matematyką, zachęcić lub też zmusić do nauki. Niestety pod tym względem mam dość ograniczone możliwości. Mogę prowadzić lekcje nie wiem jak dobrze i ciekawie, ale jeśli uczeń nie wykona pracy samodzielnie to nic nie wskóram. Nie rozwiążę zadań za niego. To jedno musi zrobić sam.

Każdą jedynkę postawioną na semestr mocno przeżywam. Stawiam ją z ciężkim sercem. Pocieszam się, że oceny niedostateczne tuż przed feriami to czerwone światło alarmowe. Wyjąca syrena ratunkowa skierowana do ucznia. Obudź się, zacznij pracować, to nie jest trudne, pomogę, tylko daj mi szansę! Ten sygnał powinni również usłyszeć rodzice dziecka. To również znak dla nich. Nie mówię – postawiłam jedynkę, bo wasz syn lub córka to dziecko niemądre. Tylko krzyczę – pomóżcie mi zachęcić dziecko do nauki, dopilnujecie, by w domu posiedział chwilę nad zadaniami, przeliczył i próbował. Pomóżcie mu. Przecież wszyscy rodzice, kiedyś skończyli szkołę podstawową. Wy też potraficie rozwiązać zadania z podręcznika. Poświęcajcie kilka minut dziennie swojemu dziecku, a w przyszłym półroczu na pewno zobaczycie tego efekt. Jedynka na półrocze to sygnał ostrzegawczy. Sięgam po niego z bólem, ale też z nadzieją że w przyszłych miesiącach będzie lepiej.