Bałagan czy porządek

Mój Maks powoli będzie kończył dwa lata. Jak każdy rodzic uważnie obserwuję jego rozwój. Oczywiście bałagan w jego pokoju mnie denerwuje, ale bez problemu udaje mi się go wieczorem zagonić do sprzątania. Przed kąpielą zbiera wszystkie swoje zabawki porozrzucane po całym mieszkaniu. Traktuje to jak zabawę. Jestem ciekawa jak długo tak pozostanie. Nie mam złudzeń, jako nastolatek nie będzie już tej czynności traktował z radością. Na razie obserwuję u niego wielkie upodobanie do codziennych rytuałów. To normalne, dzieci lubią systematyczność, daje to im poczucie bezpieczeństwa. Mój mąż, który słynie ze specyficznego podejścia do tego tematu (więcej nie zdradzę, jest piątek i doceniam mile rozpoczęty weekend) ze zdziwieniem patrzy na naszego syna jak domaga się zamknięcia szafki, zgaszenia światła, podniesienia rolet w oknie i wielu innych drobnych domowych czynności.

Przyjęło się stwierdzenie, że artyści to bałaganiarze, a umysły ścisłe charakteryzuje zamiłowanie do porządku. Myślę, że nie ma w tym zbyt dużo prawdy. Mimo to uważnie obserwuję Maksa podczas zabawy. Zauważyłam, że uwielbia układać samochody w równe rządki, jeden za drugim lub też ustawia je w kolumnach. Poprawia odstępy aż uzna, że stoją w należytym porządku. Wyciągać z tego jakieś wnioski? Psychologowie pewnie na tej podstawie stworzyliby porter psychologiczny dziecka. Może byłoby w tym dużo prawdy. Ja jednak wolę widzieć w takiej zabawie moje matematyczne zdolności, które przekazałam dziecku w genach. Jakąkolwiek zawodową drogę wybierze w przyszłości zawsze mogę skorzystać z mądrych słów Alberta Einsteina - Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?